Konrad Gonet odchodzi z Karpat
opublikowano 8 stycznia 2012 19:14:28 przez admin

Miniona runda była ostatnią w wykonaniu Konrada Goneta w barwach krośnieńskich Karpat. Po sześciu latach gry w naszym klubie, popularny „Udo” zawiesza piłkarskie buty na kołku i skupia się na pracy zawodowej. Przez te kilka lat Konrad Gonet rozegrał ponad 120 oficjalnych spotkań w barwach Karpat, dwukrotnie świętował z drużyną awans do wyższej ligi. Ciężką pracą wywalczył sobie uznanie nie tylko w oczach trenerów, ale także i kolegów z drużyny, bo przez pewien czas zakładał kapitańską opaskę na ręku. W rozwinięciu newsa krótki wywiad z byłym już zawodnikiem Karpat.
Redakcja: Przed nami runda rewanżowa w III lidze lubelsko – podkarpackiej, ale podobno już bez Konrada Goneta?
Konrad Gonet: Tak to prawda, po 6 latach gry w Krośnie rozstaje się z Karpatami. Rozpoczynam nowy etap w moim życiu i niestety nie pogodzę już obowiązków zawodowych ze sportowymi. W lutym ubiegłego roku rozpocząłem starania o przyjecie do policji. Po prawie 10 miesiącach procesu rekrutacji z dniem 30 grudnia zasiliłem szeregi tej formacji. 11 stycznia wyjeżdżam na półroczne szkolenie do Katowic i to jest powód mojej rezygnacji. To była trudna decyzja, ale niestety chyba jedyna słuszna. Niestety piłka na tym poziomie nie jest w stanie zagwarantować mi bezpiecznej przyszłości, dlatego podjąłem taką decyzję.
Redakcja: Kilka lat gry w Krośnie, grubo ponad 100 występów w barwach Karpat, jak wspominasz ten okres?
Konrad Gonet: Dla mnie gra w Karpatach była czymś wspaniałym i wyjątkowym. Przez te wszystkie lata gry doświadczyłem wiele wzlotów, lecz nie można zapomnieć też o tych gorszych momentach. Właśnie te gorsze momenty kształtowały mój charakter. Walka z własnymi słabościami to chyba najcięższa walka. Był w Krośnie taki czas, że nie stawiano na mnie, nie mieściłem się często nawet w 18 meczowej, chociaż nie do końca wynikało to z braku umiejętności. Zmieniło się to, gdy trenerami Karpat zostali Maciej Huzarski i Robert Mastaj. W szatni chłopaki do teraz śmieją się, że trener Huzarski jest moim „tatą”. Wtedy chyba na dobre zagościłem w wyjściowej jedenastce. Przez naszą szatnię przewinęło się dziesiątki osób, przez co miałem okazje poznać naprawdę wielu wspaniałych ludzi. Z wieloma z nich utrzymuje stały kontakt. W szatni spotykały się naprawdę przeróżne osobowości, mimo to panowała tam bardzo dobra atmosfera. Wielkim, osobistym wyróżnieniem dla mnie była możliwość reprezentowania drużyny jako kapitan i za to zaufanie chciałem chłopakom szczególnie podziękować. Nie sposób tutaj nie wspomnieć również o trenerach. Ja miałem okazje pracować z pięcioma trenerami, każdy z nich wnosił coś innego do drużyny, każdego zapamiętam inaczej. Patrząc teraz z perspektywy czasu na moją przygodę z piłką, uważam ze gra w Krośnie była dla mnie najlepszą alternatywą i cieszę się, że tak to wszystko się potoczyło. Z wielkim sentymentem będę wracał na stadion by brać udział w tym spektaklu, lecz już tylko w roli kibica.
Redakcja: Wiosna w III lidze zapowiada się ciekawie, ale w Karpatach słychać jak na razie tylko o osłabieniach. Jak myślisz na co stać będzie Twoich kolegów w rewanżach?
Konrad Gonet: Na pewno będzie to ciężka runda. Chłopaki będą musieli stoczyć prawdziwą wojnę w każdym meczu żeby zdobywać punkty. Mamy bardzo młoda drużynę i wydaje się, że może być ciężko. Ja natomiast uważam, że dzięki mądrej grze taktycznej, ta mieszanka rutyny z młodością może okazać się całkiem fajnym rozwiązaniem. Wydaje się, że wiosną będziemy słabsi kadrowo niż jesienią, jednak nie zapominajmy, że to jest sport i nie zawsze faworyt wygrywa. Bardzo ważna będzie też pomoc ze strony kibiców. Ze swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że ten pozytywny doping naprawdę wyzwala w człowieku dodatkowe siły i pomaga przezwyciężyć słabości.
Redakcja: Odchodzisz z Karpat, ale czy całkowicie znikasz z boisk piłkarskich? Może masz zamiar gdzieś pograć jeszcze na niższym poziomie?
Konrad Gonet: Niestety przez najbliższe miesiące nie będę miał chyba okazji do gry w piłkę, także w trakcie rundy wiosennej raczej nie wybiegnę na boisko w żadnym oficjalnym meczu. Z piłką związany jestem już naprawdę kilka dobrych lat i nie wyobrażam sobie żebym mógł całkowicie z tego zrezygnować. W przyszłości będę chciał jeszcze amatorsko pograć, ale jak będzie to czas pokaże.
















































