Remis po ciekawym spotkaniu na Legionów

opublikowano 5 listopada 2011 15:50:27 przez admin

akcja49

Remisem zakończyło się dzisiejsze spotkanie pomiędzy Karpatami Krosno i Tomasovią Tomaszów Lubelski. Krośnianie byli w tym meczu stroną przeważającą, prowadzili grę i stworzyli sobie więcej okazji do dobycia gola, niestety po meczu zainkasowali tylko jeden punkt. Nastawiona głównie na obronę i szybkie kontry Tomasovia także miała świetne okazje do zdobycia gola, prowadziła po jedenej z kontr i skutecznej główce Pawła Zatorskiego. „Biało-niebiescy” wyrównali w drugiej połowie po rzucie karnym podyktowanym za faul na Kamilu Raduljm, pewnym egzekutorem okazał się Bartłomiej Buczek. Mimo kilku dogodnych okazji do zdobycia zwycięskiej bramki nie udało się pokonać bramkarza Tomasovii, rywale również nie zdołali zaskoczyć Piotra Hajduka i mecz zakończył się wynikiem 1:1.

Karpaty Krosno – Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:1 (0:1)

0-1 Zatorski (36)
1-1 Buczek (59-karny)

Karpaty: Hajduk – Jarząb (83. Rachwał), Gonet, Tomkiewicz, Włodarski (76. Koncewicz) – Sikorski, Zajdel, Fydrych (85. Łukaczyński), Sedlaczek (66. Woźniak) – Buczek, Radulj.

Tomasovia: Waśkiewicz – Chwała, Joniec, Nowosad, Skiba – Kulas, Zatorski, Słotwiński (76. Piechnik), Droździel (62. Rejs)- Raczkiewicz, Kozyra.

Sędziował: Strzępek (Rzeszów).
Żółte kartki: Włodarski, Jarząb, Rachwał – Chwała, Nowosad, Zatorski, Raczkiewicz.
Widzów: 400.

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście, już w 14 sekundzie meczu Norbert Raczkiewicz urwał się obrońcom Karpat, ale Piotr Hajduk był minimalnie szybszy i powstrzymał atak Tomasovii. W odpowiedzi z prawej strony dośrodkowywał Paweł Jarząb, a Piotr Waśkiewicz końcami palców ściągnął piłkę z głowy składającego się do strzału zawodnika Karpat. Karpaty przejęły inicjatywę i próbowały objąć prowadzenie, w 8 minucie z 16 metrów za lekko strzelał Kamil Radulj, kilkanaście sekund później z rzutu wolnego z 35 metrów huknął Bartłomiej Buczek, a Waśkiewicz z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Dwie minuty później kolejny wolny tym razem z 30 metrów i znów „bomba” Buczka tym razem wylądowała na słupku tomaszowskiej bramki. Goście skupieni na defensywie od czasu do czasu wyprowadzali szybkie kontry, po jednej z nich z 16 metrów strzelał Waldemar Kozyra, jednak był to byt lekki strzał by mógł wyrządzić krzywdę Karpatom. Gospodarze natomiast coraz śmielej poczynali sobie pod bramką rywala. W 16 minucie trójkowa akcja Paweł Sedlaczek – Kamil Radulj – Bartłomiej Buczek zakończyła się minimalnie niecelnym strzałem z woleja tego ostatniego. W 31 minucie z 20 metrów strzelał Paweł Sedlaczek, ale bramkarz gości pewnie chwycił piłkę, problemów z wyłapaniem uderzenia Jana Kulasa z 30 metrów nie miał także Piotr Hajduk. W 36 minucie goście wyszli ze skuteczną kontrą, dobre dośrodkowanie z prawej strony wykończył na długim słupku Paweł Zatorski i Tomasovia prowadziła 1:0. Bramka to podłamała krośnian, którzy do końca pierwszej połowy nie mogli stworzyć już choćby jednej ciekawej akcji. Nerwowość w ich poczynaniach sprawiła, że mnożyły się błędy i niecelne podania, goście natomiast mieli jeszcze jedną okazję, ale strzał Jana Kulasa z 15 metrów był niecelny.

Druga połowa rozpoczęła się od frontalnych ataków Karpat. W 49 minucie niecelnie strzelał Sylwester Sikorski, chwilę później Paweł Fydrych przymierzył z rzutu wolnego, Waśkiewicz wypiąstkował piłkę, a główką próbował skierować ją do siatki Paweł Jarząb, jego strzał wpadł jednak prosto w ręce bramkarza. W 54 minucie goście wyszli z kolejną groźną kontrą i już w polu karnym obrońcy Karpat w ostatniej chwili zablokowali strzał jednego z zawodników Tomasovii. Kibice jeszcze nie zdążyli odetchnąć po sytuacji pod naszą bramką, a już po chwili mogliby się cieszyć z gola dla gospodarzy, niestety główkę Marcina Włodarskiego na poprzeczkę sparował Piotr Waśkiewicz. W 58 minucie zakotłowało się w polu karnym, składającego się do strzału Kamila Raduljego odepchnął Kamil Droździel i sędzia wskazał na „wapno”. Goście nie mogli pogodzić się z tą decyzją i za dyskusje z arbitrem dwóch zawodników Tomasovii otrzymało żółte kartki. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Bartłomiej Buczek i pewnie umieścił ją w siatce. „Biało-niebiescy” poczuli krew i po strzelonej bramce jeszcze mocniej zaatakowali. Przez kolejne piętnaście minut goście byli w sporych tarapatach, ale i oni potrafili się odkuć groźnymi kontrami. W 62 minucie Paweł Sedlaczek pomknął lewą stroną, wpadł w pole karne i wyłożył na 10 metr do Kamila Raduljego, który uderył zbyt lekko i wprost w bramkarza. Chwilę później z wolnego przymierzył Paweł Zatorski, na szczęście Piotr Hajduk przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 68 minucie Radulj strzelał z 10 metrów, Waśkiewicz wybił piłkę przed siebie, ale nie miał jej kto dobić, po chwili Sikorski minimalnie chybił z 18 metrów. Z dystansu próbowali także strzelać Paweł Fydrych i Paweł Zatorski, jednak strzały nie były na tyle dobre by wpaść do bramki. Blisko strzelenia gola był natomiast Sikorski, po jego uderzeniu z 30 metrów bramkarz gości końcami palców wybił piłkę na rzut rożny. W 74 minucie znów zakotłowało się w obrębie pola karnego Tomasovii, zablokowany strzał Buczka próbował dobijać Radulj, ale bramkarz był minimalnie szybszy. Ostatni kwadrans nie przyniósł już tylu podbramkowych emocji, krośnianie próbowali, atakowali, ale nie mieli już klarownych okazji do zdobycia gola. Tomasovia nastawiona na obronę wyniku, mogła z Krosna wywieść nawet trzy punkty, na szczęście w 90 minucie meczu piłka po strzale Norberta Raczkiewicza zatrzymała się na słupku bramki Karpat. Spotkanie mogło się podobać, sporo było ciekawych akcji, okazji strzeleckich z jednej i drugiej strony, do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa naszych piłkarzy.

Foto: www.sportkrosno.pl

Reklama 12zawodnik.pl

R E K L A M A

Partnerzy-stopka